No i wyladawalam... w zasadzie bez przeszkod... kilka minut pozniej ale to pdobno nic w porownaniu z tutejsza koleja (jutro sprawdze;) - pociag nr 2562 relacji New Dehli-Varanasi JN). Co wiecej, ku mojemu zaskoczeniu na lotnisku czekal pan z karteczka z moim nazwiskiem ( a to nie bylo juz takie pewne - nie wyslalam im kolejnego potwierdzenia o czym dowiedzialam sie w samolocie czytajac dokladnie wydrukowanego maila od nich;))... Transport do hotelu ok. ale osobiscie nie polecam noclegu, Hotel Namaskar- pozostawia wiele do zyczenia a ja juz naprawde nie jestem wymagajaca... i wiem wiem nikomu nie ufam i mile sie rozczarowuje - poki co:)
W zwiazku z tym pierwsze wrazenie nie jest zle. Naprawde! a zdaje sie, ze potem moze byc juz tylko lepiej...
Dzisiaj byl, bo juz sie chyli ku koncowi, lazy day, obiad na 24 pietrze restauracji z widokiem na zmienna (ruchoma podloga) panorame Dehli, (ale bez ekstrawagancji - jadlodajnie poleca moj najlepszy na teraz przyjaciel Lonely Planet 11-th edition( wlasnie dzisiaj widzialam kolejne wydanie z wrzesnia 2007 - rychlo w czas!), przechadzki po ulicach miasta... zreszta sami popatrzcie, a ja tymczasem udaje sie na taras nowego juz hotelu: Asian Guest Hous- wrazenia jutro albo w niedlugim czasie... tego nie moge obiecac...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz