piątek, 19 października 2007

Dzien 2 Dehli


... jeszcze, bo juz za chwile ruszamy do Varanasi. Czeka nas jeszcze podroz, jakies drobne 700 km pociagiem drugiej klasy tzw. second sleeper. Miejscowka zakupiona wedle wskazowek ;) uper, inside, wiec chyba niezle...bedzie.
Wlasnie, ale to dopiero bedzie a za soba mam juz pierwsze wrazenia z Dehli... Red Fort i bazary... to jest dopiero dzicz!... a no i zapomnnialabym dodac, ze czuje sie jak atrakcja rowna znamienitej gigantycznej cytadeli, z ktora kazda rodzinka chce sobie zrobic fotke:)... no ale ilez mozna!
Dodatek kulinarny: na sniadanko - herbatka indyjska (receptura w chwili pozniejszej, bo zaraz na dworzec pedzimy... chociaz i tak pociag nie bedzie punktualnie... jak znam tutejsze zwyczaje...) a potem tandoori z tandori roti... i cos tam jeszcze ... ale z nazwami jestem jeszcze na bakier chociaz i tak sie poprawilam...:) Teraz kilka wrazen w obrazku... tradycyjnie juz...

Brak komentarzy: