poniedziałek, 22 października 2007
Dzien 4 i 5 Varanasi
... Nastapila mala przerwa a to za sprawa Durga Puja Festival... To sie nazywa miec wyczucie. Trafilismy w samo epicentrum swieta, co to raz do roku sie tu odbywa, zwykle w pazdzierniku... tym razem wypadlo na 20 i 21:) - my, bo podrozujemy poki co we trojke... Slina grupa juz w Dehli nieco sie uszczuplila i do Varanasi dotarlismy: Magda, Adam i ja... Rzeczywiscie maly ten swiat! (Spoko Ola juz sie na grupe Narty 2008 wpisalam:)) tym bardziej ze nasz hostel mozna ochrzcic Polish Yogi Lodgi... bo dzisiaj na tarasie z rana...chlopaki z Krakowa, co to z Chin i po drodze z Nepalu sie tu dowlekli, grupa z Zielonej Gory, co juz w Agrze byla i kilka cennych wskazowek przekazala. Pewnie jeszcze sie z nimi spotkamy bo ruszaja naszym sladem do Khajuraho... ( jutro, bo na dzisiaj biletow braklo ponoc) My ruszamy juz dzisiaj... juz za momencik.. znaczy kole 23 tutejszego czasu... wiec trzeba sie streszczac bo pociag nie bedzie czekal... chyba ze sie spozni... ale niczego tu nie mozna byc pewnym. Musze przyznac, ze przez te dwa dni dzialo sie tyle, ze trudno uwierzyc, ze to w 2 dni pomiescilam... ale przejazd lodka po Gangesie o wschodzie slonca zaliczony... (z wiekim poswieceniem bo wstac trzeba bylo o 5 rano... uf uf a wiecie z jakim trudem przychodzi mi poranne wstawanie...) switynia Shiwy no i pobliski park w Saranath gdzie ponoc i Buddha bywal:). Niestety obrazkow z wystawy pt.: Durgia Festival nie bedzie bo cos komp tu slaby( postaram sie poprawic nastepnym razem)... ale moze mala errata odnosnie dnia wylotu - dzieki Kristine za newsy... prosze to i mojego glosu nie trzeba bylo...( niestety errata tez niepowodzenie)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
niestety festiwal sparalizowal tutejsza siec elektryczna i na foty trzeba bedzie poczekac
Prześlij komentarz