wtorek, 23 października 2007
Dzien 7 w tym samym miejscu
No to minal tydzien... swiatynie zaliczone... piken piekne tylko po kolejnej robi sie taki miszmasz ze nawet dla mocno zdesperowanego architekta nie ma juz znaczenia kolejny fresk czy kolumna... fakt architektura wspiela sie tu na wyzyny i pomyslec ze do XIX wieku wszystkie te cudenka pozostawaly w ukryciu... a teraz nastopi walka o zycie czyli wydarcie z gardla hundsow obiecanego biletu... dzisiaj za jakas godzinke ruszamy do Agry przez Jhansi potem Agra chlopaki z hotelu mieli zalatwic bilety i co... sciema jedna wielka wciskaja mi papaier z waiting list... wiec ja im na to ze to nie bilet i pokazuje jak wyglada potwierdzona rezerwacja na co on ze bedzie bedzie do wieczora spoko... co niestety nie bardzo mnie satysfakcjonuje... ide wiec walczyc w najgorszym razie niech mi odwoluja ta swoja rezerwacje a my kupimy bilety w Jhansi... kolo bierze mnie na litosc i mowi ze mu nie ufam ide wiec walczyc... ciekawe czy z tarcza czy na tarczy wyjde z tej opresji...:)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz