czyli the City Beautiful.... wow zupelnie inny swiat!!!... i tylko skala troche przeraza... dla tych z branzy nie musze nic dodawac ale podpowiem tylko, ze eksperyment dyskusyjny a przez tubylcow zaakceptowany w 100 procentach... tylko jakos sie nie bardzo sprawdza:)
dojechalismy tu przedwczoraj z przygodami bo bus dopiero ruszyl z gor do Chandigaru kolo 16 wiec dojechalismy na noc ale juz wczoraj i dzisiaj odkrywalam wszelkie zakamarki. Niestety nie sposob chocby tylko rzucic okiem na wszystko wiec z jednego dnia zrobily sie dwa...i moglabym jeszcze dluzej...niestety:) juz jest postanowione: jutro jade do Srinagaru... i mam nadzieje do konca podrozy tam zostac. Potem trzeba tylko szybko przemiescic sie do Dheli i...
Dzisiaj mialam mozliwosc po wielu trudach i zdobyciu specjalengo pozwolenia na zwiedzenie niestety tylko jednego budynku... tj. sadu stanu Penjab i Haranaja... dodam, ze mialam tez okazje poromawiac z kilkoma adwokatami... zjesc obiadek w ich towarzystwie, dostac zaproszenie na hinduski slub (na szczescie nie swoj:)) zostac wypytana o wszelkie wazne dla potencjalnego Hindusa sprawy jak: wiek, stan cywilny, wyksztalcenie:)... i dostac zaproszenie na wieczor na kolacje - tego sobie odmowialm:) za to nie moglam przejsc obojetnie obok kilku ogrodow, z ktorych najbardziej imponujacy jest Rock Graden... caly stworzony z odpadow:) ale imponujacy... bylam ta za dnia i w nocy, o zachodzie slonca... robi wrazenie...!!!
a teraz juz koncze bo trzeba sie zaczac pakowac i niestety ruszac dalej... bo jutro pobudka 5 rano... dostalam zaproszenie do wygloszenia wykladu na tamtejszym znaczy srinagarskim uniwersytecie... no i jeszcze do tego powinnam sie jakos przygotowac:)