sobota, 3 listopada 2007

Dzien 16 i 17 Jaipur

no i do wczoraj jestesmy w Jaipurze- Pink City dla niewtajemniczonych... z wielkimi trudnosciami przyszlo nam znalesc nocleg... bo wszyscy tu przyjachali na Diwali ( festiwal, o ktorym chyba juz pisalam a jak nie to opowiem po powrocie)... wlasnie teraz na ulicy obok trwaja proby do parady, ktora rozpoczac ma sie o 19.00. Adam z Magda sledza przygotowania a ja korzystam z okazji dostepnosci komputerka... Parada wystrojonych mlodych hinduskich panien na wydaniu zacznie sie wiczorkiem ale niestety nas juz tu nie bedzie bo o 19 wsiadamy do pociagu ... nocnego jak zwykle :) do Amritsaru... znaczy na polnoc... Jaipur zaskoczyl mnie niekonczacymi sie bazarami i ciaglymi remontami... ( nawet Hawa Mahal cala w rusztowaniach ... dziaisj wywedrowalismy wiec do Amber obejrzec dawna stolice Rajastanu... i tam spedzilismy wiekszosc dnia.. Fort nieco inny niz te odwiedzane do tej pory ale chyba wiekszym przezyciem byla podroz miejskim busem w pierwszym rzedzie zaraz obok kierowcy... oj poruszac sie po tych uliczkach tutaj to nie dalabym rady ( no chyba ze na pieszo) autem poddaje sie!
a na koniec musze doniesc ze jako dodatkowy enterteiment zaliczylismy hinduskie kino typu Bolywood a i tlumacza nie trzeba bylo... Kino od srodka zaskakuje przepychem taki torcik lukrowany... a teraz wracam juz na ulice bo inaczej omina inne slodkie widoki.

Brak komentarzy: