poniedziałek, 5 listopada 2007
Dzien 18 Amritsar
Wczoraj niestety nie dotarlam do komputera... utknelam w tlumie pielgrzymow w Golden Temple.... to jest dopiero widok mnostwo Sikhow w misternie zaplecionych turbanach... organizacja calego kompleksu imponujaca musze przyznac... nawet jedzonko dla tych tysiecy podawane 24 godziny na dobe wychodzi im nad wyraz sprawnie... na obiadek jadlam dal fry z chiapati... wody nie pilam profilaktycznie wszystko bylo pyszne po wyczerpujacej 15 godzinnej podrozy pociagiem tylko, ze w trakcie wydawania posilku czulam sie jak maly trybik wielkiej machiny. Zaraz po wejsciu dostajesz miske, talerzyk potem za tlumem przemieszczasz sie do jadlodajni, przydzielaja ci miejsce i zanim sie czlowiek nie obejrzy trzeba wychodzic... oczywiscie wyjsciem wskazanym przez obsluge.... no ale przezycie niesamowite... tylko wszyscy patrza na europejczykow jak na ufo... czywiscie przeszlam swiatynie dookola zerknelam na swiatynie do srodeczka... bylam swiatkiem wynaszenia swietej ksiegi....nocleg oczywiscie w pobliskim dormitory tak zeby zdazyc na wschod slonca ze zlota swiatynia na pierwszym planie... oa zaraz potem wyruszylam do Daramsali... busami... i to juz bylo dnia nastepnego
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz