poniedziałek, 5 listopada 2007

Dzien 19 Dharamsala

dziasiaj jeszcze rano w Amitsarze a teraz nieco dalej jakies 6 godzin busem w Daramsali a dokladniej u samego Dalajlamy:)... wyruszylam zaraz po wschodzie slonca cos kolo 7 z minutami wczesniej uzgodnilismy podzial grupy ... tzn Magda z Adamem podziwiaja jeszcze widoki Amitsaru a ja ruszylam w droge... nie sama bo w dormitory spotkalam bardzo sympatycznego porugalczyka (jak sie po dluzszej rozmowie w busie okazalo) i umowilismy sie na wspolna podroz skoro cel mielismy ten sam... po drodze doloczyla do nas chinka, ktora owy podrugalczyk spotkal juz w pociagu i teraz wspolnie podziwiamy widoki Hiamalajow... oczywiscie po pysznej tybetanskiej kolacji...( szczerze mowiac gor w nocy nie widac:) ale za to rano obowiazkowo wschod slonca). Tutaj jutro bedzie jakis festiwal wiec wszystkie miejsca w hostelach zajete... ale spoko mam juz wprawe, tym bardziej ze sie dogadalismy we trojke i wynajelismy super pokoj z widokime na gory i wlasna lazienka... oczywiscie za zensowna oplata. Jutro z samego rana ruszamy zameldowac sie u Dalajalamy... moze sie uda...? Tina ( wspomniana wczesniej chinka) jest na maxa zafiksowana a i ja tez mam ochote na takie niecodzienne spotkanie.
Zakupilam tez juz dzisiaj bilet na busa do Surekhi i umowilysmy sie, ze odbiora mnie z dworca w Dehradun 8 listopada rano... wiec poki co wszystko wedlug planu...
a teraz wracam do pokoju podziwiac widoki... gorskie oczywiscie...:) jak komputer nie zastrajkuje to podziele sie nimi...

Brak komentarzy: