środa, 14 listopada 2007

Dzien 27 i 28 Srinagar

Nareszcie dotarlam do Surekhi... czekali na mnie na przystanku autobusowym i bardzo sie martwili... podobno przyjachalam ostatnim mozliwym autobusem:) troche dlugi ten dzien byl bo od 5 rano do 9 wieczorem siedzialam w srodkach indyjskiego transportu... no ale nareszcie jestem w Himalayach... wieczorem zjedlismy kolacyjke... razem u Surekhi w domu a dzisiaj od samego rana zwiedzam zakamarki tutejszego uniwersytetu i poznalam juz chyba wszystkie ososbistosci na kazdym wydziale... pewnie dlatego ze jestem tak egzotyczna osoba... nawet studenci na korytarzu mnie zaczepiaja zeby ze mna porozmawiac... normalnie gwiazda:) no a dzisiaj rano mialam wyklad na wydziale hmmm...ekonomii... ale master program dotyczy interdyscyplinej dziedziny wiec architektura tez sie przyda:) poza tym tutaj wszystko jest tak inne, ze cokowiek by opowiedziec bedzie przyjete z wielkim entuzjazmem... no bez przesady troche trzeba sie przygotowac:)
a teraz wyruszam na zwiedzianie Sringaru z Surekha... juz mi tu zorganizowala caly pobyt obiady, odwiedziny u rodziny nawet bilet powrotny:)... siedzimy wlasnie w gabinecie jej meza (tez dziekan wydzialu) i skoro oni czekaja na mnie nie bede przedluzac i do nastepnego napisania

Brak komentarzy: