środa, 7 listopada 2007

Wschod slonca w McLeod Ganj



a potem w droge do Dharamsali...

2 komentarze:

Krystyna i Pawel pisze...

W kwestii formalnej:
Wiemy, ze to nudne, ze ciagle tylko my komentujemy, ale wpisujemy sie, zebys wiedziala, ze ktos regularnie czyta Twoje posty i wypatruje kazdej kolejnej czesci indyjskiej opowiesci. Z obszernymi komentarzami poczekamy do Twojego powrotu do kraju.
KJP
PS. Sorry za rozczarowanie, ale ten tajemniczy skasowany komentarz sprzed 2-3 dni to niestety tez tylko my a nie np. Wojciech Jagielski czy Max Cegielski.

Justine pisze...

Dzieki za wyjasnienia i za wszelkie wiesci mile czytane oczywiscie... wcale ale to cale nie nudno i juz zbieram kolejne wrazenia.... oczywiscie obszerne kometarze po powrocie:) buzka